Reportaż Ani Pińkowskiej

Może z powodu braku reklamy bo nigdzie się nie ogłaszam i nie wysyłam ofert, a może chodzi o szczęście do ludzi?– trafiam na wspaniałe Osoby i lubię czas reportaży. „Tego dnia” staję się częścią nowej rodziny i napycham radością na zimowe miesiące.

fot. Ania Pińkowska

Często, gdy robimy zdjęcia w duecie z Anitą Suchocką, goście pytają czy jesteśmy kimś z rodziny albo kimś równie bliskim. Może dlatego, że oprócz zdjęć zdarzało się nurkować pod suknię, aby poprawić podwiązkę, przypilnować młodszej siostry, czy pomóc z dekoracją auta, a może to kwestia podobnego myślenia i dogadania? Wrażenia, że nasz kogoś od dawna? Zaufania, którym zostajesz obdarzony, gdy ktoś wybiera twoją wrażliwość i zdjęcia.

fot. Ania Pińkowska

Wcześniej, jako wyjątkowy sztywniak towarzyski panicznie bałam się tego typu imprez, teraz schowana za czarnym pudełkiem przytupuję w rytm tego czy tamtego utworu z uśmiechem na twarzy. Może zabrzmi górnolotnie, a może to prawda oczywista, ale ludzie są jak lustra (szczególnie dzieciaki), jeśli nagle znajdujesz się wśród obcych osób uśmiech działa cuda.

fot. Ania Pińkowska

fot. Ania Pińkowska

Jak zacząć?
Podobno jest wymagana legitymacja kamerzysty lub fotografa upoważniająca do filmowania celebracji liturgicznych i na pewno dla świętego spokoju warto ją mieć. Jednak podczas kilku lat pracy fotograficznej nikt nigdy nie poprosił mnie o jej okazanie. Zdobycie legitymacji wiązało się z dwudniowymi rekolekcjami i warsztatami (w moim wypadku organizowanymi przez Archidiecezję Krakowską), co nie było łatwym doświadczeniem. Co więcej dopóki nie przeżyłam kilkunastu ślubów miałam problem, aby mrugnąć w Kościele, a co dopiero płynnie robić zdjęcia! Moi krakowscy „egzaminatorzy” byli bardzo surowi – usłyszałam, że fotograf to swojego rodzaju zło, które burzy porządek mszy świętej i nie powinien robić zdjęć Młodym, a figurom kościelnym czy obrazom, tak aby później poznać ich historię i powiedzieć parze Młodej. Usłyszałam też o zrzucaniu statywu z aparatem i wiele historii, które podczas pierwszego zlecenia niepotrzebnie przykleiły mnie do podłogi. Na szczęście księża, których później spotkałam byli inni niż Ci z opowieści. Zawsze bardzo uprzejmi i sympatyczni.

fot. Ania Pińkowska

fot. Ania Pińkowska

Warto rozbić rozeznanie na lokalnym rynku i poznać konkurencję, a później przygotować ofertę. Do oferty niezbędne jest portfolio, więc aby się sprawdzić zrób zdjęcia na ślubie na którym jesteś gościem albo zapytaj przyjaciół czy nie mają jeszcze „ubrań ślubnych” i zmierz się z plenerem. Przyda się zajrzeć na forum Profesjonalnych Fotografów Ślubnych, nie tylko w celu przywitania i przedstawienia się w szerszym gronie, a przede wszystkim w celu odpowiedzenia sobie na wszystkie nurtujące pytania. Jeśli nie znajdziesz takich na stronie nie wahaj się zapytać.

Co jest najlepsze?
Gdy podczas reportażu dopadają Cię siostry Panny Młodej i rzucając na szyję mówią, że bez Ciebie nie byłoby tak wspaniale! Gdy oprócz naturalnych, prawdziwych emocji ma się setki zdjęć, które trzeba wybrać, obrobić i można siedzieć do 4 w nocy, i kawa za kawą przeżywać te chwile ponownie. Gdy się robi zdjęcia w duecie i dodatkowo można się spotkać z długo nie widzianą Siostrą i oprócz dzielenia pasji, potańczyć i wygadać. Gdy poznaje się ciekawych ludzi, takich których nie sposób zapomnieć, a i większość pozostaje na zawsze i ma się z nimi kontakt. Gdy ktoś ufa Ci na tyle, aby nie zaglądać w aparat i czeka cierpliwie na zdjęcia. Gdy w końcu wysyła się materiał i czeka z niecierpliwością na odpowiedź. Na takim reportażu ślubnym można się nawet zakochać i przeprowadzić z gór do stolicy. Wszystko! Wszystko się może zdarzyć.

fot. Ania Pińkowska

fot. Ania Pińkowska

A najlepsze jest to, że wszystko dzieje się tego dnia i teraz, i nie sposób zamknąć tego w ramach. Czyste, prawdziwe emocje i wzruszenia.

PS. Jako ambasador – łapię się na tym, że co chwila zmieniam zdanie, bo chciałabym i lampy oswoić: Obsługa i praktyczne wykorzystanie lamp błyskowych, ale i fotoreportaż rozwinąć: Fotoreportaż, a już prawie zdecydowałam się na warsztaty w ciemni. Nie ma lekko! 🙂 A może ktoś z Czytelników – uczestników Akademii Nikona chciałby coś polecić?

Ania Pińkowska – fotograf, życiowy wędrowiec. Pochodzi z Łodzi, obecnie mieszka w Warszawie. Wcześniej na dłużej gościła w Krakowie, Wrocławiu i Jeleniej Górze. Pracuje w dziale marketingu on-line, a w wolnym czasie robi zdjęcia, podróżuje, prowadzi bloga www.aniapinkowska.wordpress.com i walczy o… wydłużenie doby – 24 godziny to dla niej zdecydowanie za mało.

 
Grupa Akademii Nikona na Facebooku to miejsce dyskusji o szeroko rozumianej fotografii - wymiany informacji, porad natury technicznej, sprzętowej, opinii na temat umieszczanych tam zdjęć.
Zapraszamy!
Nasza grupa na Fb to miejsce do dyskusji o fotografii.
Komentarze