Fotoekspedycja do Bhutanu 2013

fot. Paweł Chara

fot. Paweł Chara

Zakończyła się druga już fotoekspedycja do Bhutanu! Poniżej relacje uczestników.

fot. Paweł Chara

fot. Paweł Chara

Przedstawimy relację z tej wyprawy autorstwa Renaty (Renee) Koper:

Fotografia nie zaczyna się od naciśnięcia spustu migawki. Każdą historię trzeba najpierw wymyślić. Od skali globalnej, by być obecnym podczas wielkich festiwali i spotkań w Bhutanie i Nepalu (narodowy Tsechu w Thimpu, lokalny Tsechu w Gangtey, święto Kumari, zakończenie sześcioletniej edukacji mnichów w klasztorze Sangchokhor, poranna puja z mniszkami Zhuleka, święto Ganeszy w świątyni Kumbheshwor w Patan) – aż do skali własnej myśli, gdy zastygasz w oczekiwaniu na wyobrażony scenariusz. I być może on nigdy się nie wydarzy, ale ty wiesz, że chcesz go sfotografować. Scenariusz, który rodzi się z gotowości, cierpliwości, przewidywalności i czasami ze szczęścia. Bo masz nadzieję, że grupka mnichów, która zniknęła za zakrętem, niebawem wyłoni się znów.
„Każde zdjęcie ma być jak kadr z filmu” – mówi Paweł Chara – a my szukamy opowieści, historii opowiedzianej tysiącami twarzy Bhutańczyków, ich życiem i codziennością. Oni sami nie zwracają uwagi na „zarazę” przemierzającą ulice miast, wioski i odludne pola. Zaraza atakuje pokojowo, wyrażając się deszczem dźwięku spustów migawek i zastyganiem w najmniej wygodnych pozycjach. Spotkany wieśniak przy pracy nie przerywa sobie, a mnisi nadal lepią swoje tromsa – ozdoby na ołtarz – mimo iż w kilkumetrowej kuchni osiągamy liczbę kilkunastu osób i ledwie możemy operować sprzętem. Skupienie i koncentracja odmalowują się w kadrze. Tak, Bhutan to jedno z tych nielicznych już miejsc, gdzie nie trzeba mieć kieszeni wypchanej długopisami i cukierkami, gdzie uśmiech pochodzi z głębi, a radość spotkania jest oczywista.

Można zaryzykować stwierdzenie, że to nie była wyprawa. To był film. Sześć osób postanowiło go wymarzyć. Zbudować fabułę. Gdy wracasz po nim do codziennych zajęć, rodziny, wszystko wydaje się takie samo, jak zostawiłeś. Gdzieś w głębi wiesz jednak, że jest inaczej. Bo film trawi się powoli: „Dopiero teraz widzę to wyraźnie, jak bardzo nasze życie jest inne, ja wróciłem odświeżony psychicznie” – pisze jeden z uczestników. Czas wielkich akcji minął, lecz pozostają obrazy. Te w RAW-ach, ale też te w pamięci. Bo przecież w tym filmie graliśmy znaczące role.
Zjeżdżamy krętą drogą, deszcz, śmiech, ale też zmęczenie, rozluźnienie. W oddali wyłania się Dzong Rinpung, dookoła pola ryżowe i smuga słońca. Cała tęcza. I kolejna nad nią. Kolory! Ważne, by uchwycić to, co się chce, a nie to, co się widzi. Gotowi. Mamy tylko kilka chwil, zanim filtr pokryje struga wody. Zabezpieczamy aparaty i wyskakujemy w deszcz!

Renata (Renee) Koper

—————————————————————————————————————————————

fot. Zbigniew Kołodziejski

fot. Zbigniew Kołodziejski

—————————————————————————————————————————————

Jako uzupełnienie komentarza do wpisu, Pani Małgorzata przesłała zdjęcia, które zamieszczamy w galerii.

fot. Małgorzata Szpigiel

fot. Małgorzata Szpigiel

—————————————————————————————————————————————
Poniżej przedstawiamy zdjęcia i relację Pana Jacka Treumanna:

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

No cóż, mój problem polegał na tym, że nigdy wcześniej nie byłem w Azji, a tu proszę – zacząłem od wysokiego C. Wszystko, co widziałem, chłonąłem jak gąbka, a to przełożyło się – niestety negatywnie – na kadry. Do tego sugestia Pawła z pierwszego dnia, aby nie myśleć o zdjęciach jak typowy turysta, rozłożyła mój „warsztat” fotograficzny na łopatki.

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

Przez pierwsze dni nie byłem w stanie złapać rytmu. Street photo, przełamywanie bariery bliskości i wstydu podczas fotografowania ludzi na ulicach Katmandu było dla mnie zupełną nowością, z którą trudno mi było się mierzyć. Słabo mi poszło podczas trekkingu na Tygrysie Gniazdo, ponieważ miałem potężne oczekiwania co do swojej pracy (pejzaż, który uwielbiam), a tam pogubiłem się totalnie ze światłem i mgłą… Byłem zdruzgotany. Jednakże festiwal w Thimpu okazał się dla mnie punktem zwrotnym. Choć zdjęcia pozostawiają nadal wiele do życzenia, to umiejętność zapanowania nad fotografowanymi scenami istotnie podskoczyła. Wtedy też dobitnie uświadomiłem sobie swoją ułomność fotograficzną, przejawiającą się szczególnie w:
1. słabej znajomości zasad kadrowania i kompozycji,
2. rozpraszaniu przekazu na zbyt wielu elementach,
3. nieumiejętności budowania historii, opowiadania obrazem i kreowania tajemnicy,
4. ignorancji wobec prac mistrzów.
Myślę, że Paweł dodałby parę innych punktów…

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

Tak, cofnąłem się do punktu wyjścia i … w sumie jestem z tego zadowolony. Ten wyjazd to dla mnie RESET, koniec fotografii, jaką uprawiałem dotychczas. Pytanie tylko, czy jest też początkiem nowego podejścia. Chciałbym bardzo, ale to czas pokaże! Dlatego też na pierwszy ogień idą warsztaty z kompozycji. Potem kreacja.

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

Teraz też rozumiem, jak ważne jest wcześniejsze przygotowanie się do fotografowanego tematu i ułożenie sobie w głowie pewnego szkieletu zdarzeń. Pamiętam kiedyś rozmowę z wielokrotnym mistrzem Polski w wyścigach motocyklowych. Przed najważniejszymi imprezami przejeżdżał tor w myślach, metr po metrze, wyobrażał sobie trajektorie swojego przejazdu na wszystkich zakrętach. To był jeden z głównych elementów całej strategii – bardzo ważny. I tak samo – myślę sobie – jest w fotografii. Takie podejście istotnie przybliża nas do zrobienia ujęcia, które może wywołać oczekiwane emocje u odbiorcy naszej pracy.

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

Wracając do samego wyjazdu, to nie mogłem lepiej trafić. Zgrana ekipa interesujących współtowarzyszy wyprawy. Możliwość podpatrywania z bliska warsztatu Pawła, chłonięcie każdej jego uwagi i sugestii dotyczących sztuki fotografowania. Spokojna i zorganizowana Renee + ogromna i nieoceniona dawka praktycznej wiedzy o Bhutanie, jego kulturze i zwyczajach. Elastyczne podejście do planu wyprawy w zależności od potrzeb (dla mnie to zaleta), luz i świetna atmosfera.

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

Bhutan przypomina i jeszcze dobitniej uzmysławia, że człowiek jest (tylko) integralną częścią ekosystemu, że nasze życie jest ściśle powiązane z rytmem przyrody, a każda ingerencja w ten proces na dłuższą metę oddala nas od szczęścia i spokoju. Bhutan udowadnia (takie mam wrażenie), że można stworzyć strukturę państwową/plemienną i zbiór zasad służący długofalowemu interesowi samej społeczności. Unikat, choć to cel nadrzędny każdej władzy (ha, ha, ha).

Jacek

fot. Jacek Treumann

fot. Jacek Treumann

 
Grupa Akademii Nikona na 
Facebooku to miejsce dyskusji 
o szeroko rozumianej fotografii - wymiany informacji, porad natury technicznej, sprzętowej, opinii 
na temat umieszczanych tam zdjęć.
Zapraszamy!
Nasza grupa na Fb to miejsce do dyskusji o fotografii.
Komentarze

4 myśli nt. „Fotoekspedycja do Bhutanu 2013

  1. Nie wiem jak długo jeszcze będę trawiła ten „wyjazd” – o rany chwilo trwaj! Wyraz „wyjazd” to nieodpowiednie określenie, ale nie potrafię jeszcze znaleźć innego pasującego, który by to wszystko wyraził, ogarnął. Na miejscu nie mogłam nacieszyć się tym wszystkim, cudowne uczucie nie myślenia o tym, co się zostawiło tysiące kilometrów za sobą i wypełniać swoją osobą Bhutańską przestrzeń, powietrze (najlepsze to poranne) i dzielić je z fantastycznymi ludźmi w niezwykłych strojach. Co do fotografii, bo pewnie wszyscy tu zaglądający na to czekają, to powiem tak „zaraza” się rozprzestrzenia. Z dobrych fotografii chce się robić jeszcze lepsze – często to nie wychodzi, często wychodzą gorsze bo się bardziej staramy, jednak warto próbować! Każdy lubi w fotach coś innego, każdy oczekuje czegoś innego, jednak dobrze poznać inny punkt widzenia i móc się nad tym zastanowić. Każdy wyjazd uczy, szczególnie gdy ma się w pobliżu doświadczoną, pomocną księgę fotografii (największa zaraza Paweł!!) i wielkich pasjonatów (dziękuję Panowie!). Nie zapominając o Renee, która próbowała nas czasami wyleczyć z opętania fotografii co naprawdę było sztuką i przekazać nam kilka ciekawostek. Która wraz z Bhutańskim przewodnikiem „Dobrą” Karmą zapewniali nam mnóstwo ciekawych miejsc i sytuacji do przeżycia, zobaczenia, sfotografowania, zapamiętania.

    Ten wyjazd dał mi więcej niż fotografie czy piękne widoki. Tęsknię i dziękuję!!

  2. Witam,
    Renee napisała, że po powrocie do domu wszystko wydaje się takie samo jak to zostawiliśmy. W moim przypadku jest inaczej. Po powrocie z drogi przyjaciele powiedzieli: „Fajna wycieczka”. To nie była wycieczka to była nie tylko przygoda ale to było coś więcej. To co zobaczyło moje wnętrze na zawsze zmieniło mój stosunek do życia. Obrazy, które wypełniły puste miejsca w mojej wyobraźni sprawiły, że jestem wewnętrznie silniejszy. Faktem jest, że zastygałem w momentach kiedy obraz był chwilą, w której trzeba było podjąć szybką decyzję o tym co chcę przekazać swoją fotografią innym. Doznania dają mi moc odnajdywania więcej w naszej rzeczywistości. Pozdrawiam wszystkich uczestników, dziękuję Pawłowi za wsparcie swoją wiedzą i doświadczeniem oraz Renee za chwile przemyśleń. Do zobaczenia.

  3. Nie wiem dlaczego, ale podczas pobytu tam, w Bhutanie, przypomniałem sobie motto renesansu: „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”… to może przez to miauczenie 🙂 Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wspólnie spędzone 11 dni w cudownym zakątku świata!

    Z pozdrowieniami

  4. Z ogromną zazdrością czytam wspomnienia uczestników tej wyprawy. Zdjęcia fantastyczne. Chciałam zapytać czy szykuje się może kolejny wyjazd do Bhutanu?
    Jestem zainteresowana 🙂
    Pozdrawiam!