Zimowe fotografowanie zwierząt drapieżnych – Namyślin, 24-26 stycznia 2014

No i jesteśmy po pierwszej edycji zimowych zajęć.

fot. Jarosław Solarczyk

fot. Jarosław Solarczyk

Było pięknie choć bardzo wymagająco, temperatury spadały do -21 st.C (!). Pod jednym z ukryć ptaki pojawiały się 2 – 3 razy dziennie ale pod drugim tylko raz, i to na kilka chwil!

fot. Maura Ładosz

fot. Maura Ładosz

fot. Jarosław Solarczyk

fot. Jarosław Solarczyk

fot. Marek Pokojski

fot. Marek Pokojski

fot. Dominik Chrzanowski

fot. Dominik Chrzanowski

Zima zaczęła się na dobre dopiero od kilku dni stąd szczęśliwie z biegiem czasu ptaków przybywało. Ostatniego dnia myszołowów było już cztery a jednemu z Uczestników (Mauro, gratulacje za refleks!) udało się uchwycić ich bójkę. Pełne napięcia spojrzenie emanuje z owego kadru.

fot. Maura Ładosz

fot. Maura Ładosz

Zjawiły się też dwa pięknie ubarwione osobniki, jaśniejsze od tych „zwyczajnych”.

fot. Dominik Chrzanowski

fot. Dominik Chrzanowski

fot. Jarosław Solarczyk

fot. Jarosław Solarczyk

Podsumowując zajęcia: arktyczny klimat, cierpliwość, wytrwałość i piękne kadry, w tym te najtrudniejsze: dynamiczne. Dodać należy wspaniałe towarzystwo, co w rezultacie dało (zwyczajową już:-) mieszankę pięknej, twórczej i dobrej zabawy!

Maura i Dominik "od kuchni" | fot. Piotr Chara

Maura i Dominik „od kuchni” | fot. Piotr Chara

Jarek i Marek przed ukryciem na nadwarciańskich łąkach | fot. Piotr Chara

Jarek i Marek przed ukryciem na nadwarciańskich łąkach | fot. Piotr Chara

Dziękuję Uczestnikom, chylę czoła przed ich wytrwałością i umiłowaniem piękna przyrody!
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam.
Piotr Chara

 
Grupa Akademii Nikona na 
Facebooku to miejsce dyskusji 
o szeroko rozumianej fotografii - wymiany informacji, porad natury technicznej, sprzętowej, opinii 
na temat umieszczanych tam zdjęć.
Zapraszamy!
Nasza grupa na Fb to miejsce do dyskusji o fotografii.
Komentarze

4 myśli nt. „Zimowe fotografowanie zwierząt drapieżnych – Namyślin, 24-26 stycznia 2014

  1. Fotografowanie dzikiej przyrody to absolutnie najwspanialsza czynność, którą można robić w ubraniu! 😉 W tych warunkach w ubraniu ekstremalnym. Ekstremalne też były doznania – zwłaszcza to czekanie. Ja się niestety nie doczekałam, bo bardzo liczyłam na bociany rzucające się na padlinę. (nikt jeszcze tego zjawiska nie zarejestrował, bo one to robią bardzo szybko!) Skoro jednak nie dopisały, trzeba się było zadowoloć myszołowami. Trudno, co robić. No… jak zwykle było wspaniale. I jak zwykle – do zobaczenia wkrótce. I jak zwykle – Piotr, dzięki po stokroć za wszystko 🙂
    ps. słowo do mojego kompana z „budy” – Dominik, naprawdę zniosłeś moje towarzystwo z godnością! 🙂 uściski
    Maura

  2. Na ten dzień czekałem cały rok. Już po pierwszych warsztatach w 2013 roku z Piotrem Charą, w których dane mi było uczestniczyć, wiedziałem, że na pewno tu wrócę. Kiedy tylko na stronie Akademii Nikona pojawiły się terminy warsztatów „Fotografowania Ptaków Drapieżnych” na rok 2014, od razu zarezerwowałem ten pierwszy.
    Zima w tym roku nas nie rozpieszcza. Były obawy, że wogóle się nie pojawi, a co za tym idzie, warsztaty zostaną odwołane. Codziennie śledziłem prognozę pogody dla rejonu Ujścia Warty. I udało się! Zima przyszła. Posypało śniegiem i mróz wziął we władanie cały kraj. Choć czas od jej przyjścia do dnia rozpoczęcia warsztatów nie był zbyt długi, można było być optymistą i mieć nadzieję, że jednak będą owocne.
    Blisko 500km autostrady upłynęło mi na rozmyślaniach: czy będą ptaki? Czy uda się fotografiami choć odrobinę zbliżyć do obrazów, które powstawały w głowie?
    Zgodnie z zasadą, o której pisał mistrz decydującego momentu Henry Cartier Bresson: o zdjęciach należy myśleć przed i po, nigdy w czasie fotografowania, ja wyobrażałem sobie kadry a przed oczami miałem krajobrazy jakie roztaczają się przed czatowniami i światło zapamiętane z poprzednich warsztatów. Wiedziałem, że to nie wystarczy. Że w fotografii przyrodniczej, aby zdarzył się ów „decydujący moment”, naprawdę wiele czynników musi zagrać jednocześnie. Dlatego staram się pamiętać o tym, choć w głowie kłębią się dziesiątki obrazów, że z każdego wyjścia w teren można wrócić bez ani jednego zdjęcia, nie mówiąc już o wymarzonych kadrach.
    Po dotarciu do celu, zakwaterowaniu, odbyło się pierwsze spotkanie z prowadzącym warsztaty. Piotr Chara to postać naprawdę niezwykła! Pełen pasji i wiedzy, którą dzieli się z nami, dając szansę na to, że piękne fotografie mogą się przytrafić także nam, warsztatowiczom.
    Tylko ci, którzy sami próbowali wejść na taki poziom w fotografii przyrody jaki reprezentują zdjęcia Piotra, wiedzą ile wymaga to czasu, wiedzy, pomysłowości i wysiłku. Dlatego tym większy mam szacunek dla Piotra Chary, że tak chętnie dzieli się swoim doświadczeniem.
    Przygotowani teoretycznie i mentalnie, zasiedliśmy, jeszcze w ciemnościach, w czatowniach. Zaczęło się wyczekiwanie z nadzieją na ptaki. Kilkunastostopniowy mróz dawał się we znaki, nie pozwalając przymknąć oka po niedospanej nocy. Czas wypełniały obserwacje. Korygowanie ustawień sprzętu i ciche pogawędki. Pogoda była wymarzona, światło chwilami magiczne i tylko brakowało głównych bohaterów przedstawienia. Wreszcie pojawił się pierwszy kruk. Potem pierwszy myszołów zwyczajny. Kilka zdjęć w promieniach wschodzącego słońca i znowu oczekiwanie. I tak przez większość dnia. Drugi dzień był podobny. Choć w innej czatowni i w innym krajobrazie. Ptaków niestety nie było dużo. Widać, tych kilka zimowych dni, nie zmusiło jeszcze drapieżników do szukania innego źródła pożywienia, niż to, które mogą upolować same. Tym bardziej mogę być zadowolony z tego, że udało się zrobić kilka naprawdę ciekawych fotografii. A doświadczenie i czas spędzony w towarzystwie wspaniałych ludzi z pasją, kochających przyrodę, bezcenny. Dziękuję Piotrowi za jego rady i pasję jaką zaraża wszystkich, którzy się z nim stykają. Dziękuję współuczestnikom za dobry czas jaki spędziłem w ich towarzystwie i mam nadzieję, do zobaczenia na kolejnych warsztatach.
    Jarek Solarczyk